Zmiany kadrowe i niepewna przyszłość: czy to początek ostatecznego końca IBM-u?

Maciej Olanicki , 03.02.2020 r.
ibmredhat

Podczas ubiegłorocznego szczytu w Davos jedną z najbardziej wyrazistych postaci świata IT była Ginni Rommetty, dyrektor wykonawcza IBM-u. Rommetty zapewniała wówczas, że Big Blue na poważnie podchodzi do planów powrotu na pozycję lidera branży, przede wszystkim zaś wyprzedzenia najpierw Microsoftu, a potem Amazonu na najbardziej dziś intratnym rynku usług chmurowych.

Oczywiście już wówczas ambicje te traktowaliśmy z dużym dystansem. O ile przed rokiem wyprzedzenie Google czy Microsoftu mogło się jeszcze wydawać na dłuższą metę możliwe, to pozycja Amazonu pozostawała niezagrożona. Dziś pierwsza dwójka ucieka peletonowi jeszcze bardziej i coraz bardziej widoczne jest, że przez 12 miesięcy Ginie Rommetty udało się zrobić niewiele, by zrealizować swoje szumne zapowiedzi z Davos.

I niestety wiemy już na pewno, że nigdy ich nie zrealizuje. Ginny Rommetty pożegnała się bowiem ze stanowiskiem dyrektor wykonawczej IBM-u. Oficjalny powód nie został ujawniony, ale możemy się domyślać, że są nim niezadowalające wyniki finansowe. IBM zarabia coraz mniej nieprzerwanie od 22 kwartałów fiskalnych, zaś od momentu objęcia fotela CEO przez Rommetty kwartalne przychody spadły o 28 mld dolarów.

Nowym dyrektorem wykonawczym IBM-u będzie Arvind Krishna, związany z IBM-em od 1990 r. Dotąd był on wiceprezesem departamentu chmury i oprogramowania kognitywnego, zasłynął jednak nadzorowaniem historycznego przejęcia Red Hata, sfinalizowanego pod koniec zeszłego roku za rekordową sumę 34 mld dolarów. Stery korporacji Arivid Kirshna ma oficjalnie objąć 1 kwietnia 2020 r.

Ogłoszenie decyzji o zmianie przywództwa w IBM-ie zbiega się z publikacją Roberta X. Cringely, który od dwudziestu lat słynie z publikowania swoich styczniowych prognoz dotyczących między innymi także branży IT. W tym roku prognoza poświęcona jest poświęcona, a jakże, przyszłości IBM-u. I trzeba przyznać, że wizja kreślona przez Roberta X. Cringely’ego nie zapowiada się dla Big Blue zbyt optymistycznie.

Cringely zwraca uwaga, że IBM składa się dziś z trzech głównych departamentów: Global Technology Services, Global Business Services oraz z Red Hata. Prognoza zakłada, że GTS zostanie w najbliższej przyszłości sprzedane, np. HPE lub Oracle, zaś departament GBS organizacyjnie zostanie wcielony do Red Hata. W rezultacie IBM, jakim go dzisiaj znamy, przestanie de facto istnieć, a pod jego bokiem na bazie GTS wyrośnie nowa potęga.

Co więcej, stopniowo portfolio Global Business Services miałoby zasilać (na ile to w ogóle konieczne) ofertę Red Hata, a nie odwrotnie. Ostatecznym przyklepaniem losów IBM-u miałoby być według Cringely’ego zastąpienie Arvinda Krishny na stanowisku szefa Big Blue przez… Jima Whitehursta, CEO Red Hata. To jedna i tak nie uchroni IBM-u przed końcem, czego największym beneficjentem będzie Amazon.

Oczywiście to tylko w dużej mierze wyssane z palca spekulacje, być może bardziej proroctwo niż prognoza. Trzeba jednak przyznać, że IBM, mimo sukcesu w postaci przejęcia Red Hata, zdaje się być w niełatwej sytuacji, co widać szczególnie w kwartalnych raportach finansowych. Czyżby rzeczywiście jego marginalizacja miało postępować aż do rozdrobnienia a w końcu całkowitego zniknięcia? Czas pokaże.

Zobacz też: Google może całkowicie wycofać się z rynku usług chmurowych po 2023 roku

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: