Fedora ma 15 lat! Matthew Miller o przyszłości jednej z najlepszych dystrybucji

Maciej Olanicki , 21.10.2019 r.
fedora

Lada dzień spodziewamy się premiery nowej wersji Fedory. Zbiegać się z nią będzie 15. jubileusz wydawania dystrybucji w jej aktualnej postaci. Dziś Fedora Workstation, a zatem edycja kierowana na pulpity, to być może najbardziej kompletna i dopracowana desktopowa dystrybucja w ogóle i nic nie zapowiada, by jej energiczny rozwój miał wyhamowywać. Wręcz przeciwnie, o czym opowiedział na łamach TechRepublic lider projektu, Matthew Miller.

Fedora 31 Workstation – co nowego?

Zanim jednak przejdziemy do informacji na temat przeszłości, teraźniejszości i przyszłości dystrybucji, jakimi podzielił się Matthew Miller, skupmy się na najważniejszych nowościach, jakie przyniesie już za chwilę nowa wersja Fedory. A trzeba przyznać, że Fedora 31 to bardzo duże wydanie, obfitujące w nowości tak dostrzegalne na pierwszy rzut oka, jak i ważne zmiany pod maską. Najważniejsze zmiany w wydaniu desktopowym omówił na swoim blogu Chrisitan F.K. Shaller.

Z jego wpisu dowiadujemy się między innymi, że Fedora 31 to kolejny krok na drodze do całkowitego porzucenia serwera X i zastąpienia go Waylandem. Dodano także obsługę protokołu Miracast oraz liczne usprawnienia w PipeWire – serwerze obsługującym przetwarzanie multimediów. Równolegle trwają prace nad rozwojem obsługującego kontenery narzędzia Toolbox oraz wykorzystywanego przy wdrożeniach Fedory na dużą skalę oprogramowania Fleet Commander.

Wielu ucieszy, że trwają pracę nad dopieszczeniem klasycznego wariantu środowiska GNOME w Fedorze (nawiązującego do GNOME 2.0). Spodziewać możemy się także natywnej obsługi czytników linii papilarnych, a także trybu dla graczy, dzięki któremu mogą oni liczyć na lepszą wydajność rozgrywki na Fedorze. To oczywiście tylko najważniejsze nowości – bardziej szczegółowo jubileuszowemu wydaniu Fedory przyjrzymy się już po jego premierze.

Zobacz też: Fedora na diecie – specjalny zespół zajmie się odchudzeniem obrazu i programów

Fedora obchodzi 15. urodziny – co dalej?

Wróćmy tymczasem do Matthew Millera. Część z jego spostrzeżeń oczywiście nie stanowi nowości, niemniej pojawiło się także kilka punktów, które uchylają rąbka tajemnicy, jeśli chodzi o przyszłość Fedory. Dowiadujemy się na przykład, że wbrew wielu oznakom, nie są planowane żadne zmiany w cyklu wydawniczym Fedory. Sama edycja Workstation sprzężona jest z rozwojem środowiska GNOME, zaś kierowane przede wszystkim na kontenery CoreOS odpowiada potrzebom przez zastosowanie modelu rolling release.

Nie obyło się także bez pytań o kwestię popularyzacji flatpaków. Jak pisaliśmy już na naszym blogu, rywalizacja wspieranego m.in. przez Red Hata i GNOME Foundation formatu flatpak ze scentralizowanymi snapami Canonicala to w tej chwili na gruncie linuksowe światka jedna z największych polemik. Miller podzielił się informacją, że docelowo domyślnym sposobem dystrybucji oprogramowania w Fedorze będą właśnie flatpaki, a repozytoria będą wykorzystywane wyłącznie dla komponentów systemowych.

Oczywiście Miller nie powstrzymał się od wyrażenia wątpliwości co do przyjętego przez Canonicala modelu, w którym to producent dystrybucji ma być administratorem jedynego oficjalnego sklepu z oprogramowaniem. Według niego lepszym pomysłem ma być rozproszenie infrastruktury i możliwość uruchamiania własnych instancji sklepów, tak jak ma to miejsce w przypadku flathubów. Według lidera Fedory, flatpaki będą domyślną metodą dystrybucji oprogramowania w Fedorze Silverblue w ciągu od 2 do 5 lat.

Zobacz też: Flatpak czy snap? Tarcia pomiędzy Canonicalem i Red Hatem coraz ostrzejsze

Kolejna ryzykowna rewolucja na horyzoncie

Przedstawiciel programistów pracujących nad Fedorą odniósł się także do rewolucji, jaką dla wydania Workstation może się okazać premiera środowisko GNOME 4.0. Nie znamy jak dotąd nawet orientacyjnej daty premiery, jednak już dziś budzi ona pewne obawy. Wystarczy przypomnieć sobie, że w jednym wydaniu zbiegła się na gruncie Fedory implementacja wywracającego dotychczasowy porządek do góry nogami GNOME 3 oraz systemd. Dość powiedzieć, że w rezultacie Fedora straciła połowę użytkowników.

Wobec zbliżającej się premiery GNOME 4 Miller nie ma jednak obaw o powtórkę tej trudnej sytuacji. W przeciwieństwie do zmian z wydania 2 na 3 nowości mają się skupiać na przebudowaniu mechanizmów „pod maską” środowiska, a nie warstwą UI/UX, z którą w bezpośredni kontakt wchodzi końcowy użytkownik. Priorytetem ma być całkowita eliminacja konieczności wykorzystania serwera X, ale wymagać to będzie jeszcze wiele pracy nad implementacją Waylanda. Mają to ułatwić zmiany wewnątrz GNOME 4.

Na razie jednak czekamy na premierę Fedory 31, na razie opóźnia się ona ze względu na napotkane błędy. Można już jednak testować wersję beta. Warto przy okazji zwrócić, że będzie to pierwsze wydanie tej dystrybucji, które porzuci lwią część paczek dla 32-bitowej architektury i686. Wciąż jednak bez większych problemów będzie można korzystać z najpopularniejszych paczek, które będą umożliwiały na Fedorze bezproblemowe działanie takich programów jak Steam, WINE czy multilib.

Zobacz też: Red Hat Enterprise Linux 8 dostępny – przyglądamy się nowościom

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: