Manjaro 18.1 dostępne: nowa wersja dystrybucji dla lubiących wolność wyboru

Maciej Olanicki , 13.09.2019 r.

Żadnemu miłośnikowi systemów operacyjnych opartych na jądrze Linux dystrybucji Manjaro nie trzeba przedstawiać. Od wielu miesięcy plasuje się ona w ścisłej czołówce rankingu Distro Watch i dla wielu stanowi złoty środek pomiędzy stabilnością a tym, jak szybko do systemu trafiają pakiety w najnowszych wersjach. Dla wszystkich miłośników Manjaro mamy dobre wieści – właśnie ukazała się nowa wersja dystrybucji.

manjaro

Manjaro 18.1 nosi pochodzącą z uniwersum Star Treka nazwę Juhrayha i bardziej niż na konkretnych nowościach w oprogramowaniu stanowi swojego rodzaju rewizję samych założeń. Na łamach naszego bloga opisywaliśmy już częściowo, na czym ta rewizja ma polegać: Manjaro 18.1 stawia na pluralizm i oddanie wyboru w ręce użytkownika. W podzielonym wszerz i wzdłuż linuksowym światku, gdzie jedynym wspólnym mianownikiem wielu dystrybucji nierzadko jest samo jądro, to właśnie końcowy użytkownik ma wybrać, jak będzie się prezentował się jego pulpit.

Nie chodzi jednak o realizowanie koncepcji zbliżonej do Gentoo czy projektu Linux from Scratch, gdzie dystrybucję buduje się niemal od zera jak z klocków. Zamiast tego Manjaro pozwala na przykład na wybór… domyślnego pakietu biurowego. Decyzja ta wzbudziła nieco kontrowersji, gdyż obok domyślnego dla lwiej części dystrybucji otwartego pakietu Libre Office, twórcy Manjaro zaproponowali także… FreeOffice’a.

Zobacz też: Manjaro stawia na FreeOffice’a. Czy w jego ślady pójdą inne dystrybucje?

Jest to oczywiście bardzo udany pakiet biurowy, którego największą zaletą jest świetna obsługa popularnych formatów Microsoftu. Rzecz w tym, że FreeOffice to rozwijany przez niemieckie SoftMaker darmowy odpowiednik SoftMaker Office’a i jest programem własnościowym, jego twórca nie udostępnia kodu źródłowego. Dla wielu ortodoksyjnych zwolenników wolnego oprogramowania decyzja twórców Manjaro stanowi przedmiot krytyki czy wręcz zdradę ideałów FOSS. Ci jednak mają dobrą odpowiedź – to przecież użytkownicy decydują, czy wybrać wolne, czy własnościowe oprogramowanie. Niewykluczone, że jeśli takie rozwiązanie się sprawdzi, to w ślady Manjaro pójdą kolejne dystrybucje i popularność LibreOffice'a zacznie topnieć.

Kolejnym, aczkolwiek już mniej jaskrawym przejawem oddawania pewnej wolności wyboru jest rozkrok, jaki Manjaro 18.1 robi pomiędzy dwiema najpopularniejszymi sposobami na dystrybucję oprogramowania spoza repozytoriów. Wspominaliśmy już na łamach naszego bloga, że rywalizację o palmę pierwszeństwa w tej kwestii zaostrza się.

Zobacz też: Flatpak czy snap? Tarcia pomiędzy Canonicalem i Red Hatem coraz ostrzejsze

Dla Canonicala snapy są oczkiem w głowie, flatpaka ma za sobą między innymi GNOME Foundation czy Red Hata. Warto też zaznaczyć, że Canonical chce nad sklepem ze snapami zachować daleko idącą władzę, podczas gdy własnego flathuba może założyć każdy. O stanie konkurencji niech świadczy to, że w ciągu ostatnich miesięcy Canonical pracował nad nowym sklepem ze snapami najpewniej całkowicie pozbawionym obsługi flatpaków, zaś GNOME Software zostanie w odpowiedzi pozbawione obsługi snapów. Użytkownicy Manjaro nie muszą wybierać. Domyślny graficzny menedżer pakietów, który został wraz z premierą Juhrayhi przemianowany z fpakman na bauh, równie dobrze poradzi sobie zarówno z forsowanymi przez Canonicala snapami, jak i z flatpakami.

Podobnie jak to miało miejsce w poprzednich wersjach, użytkownicy mają także swobodę w wyborze środowiska graficznego. Z równym powodzeniem można korzystać z Manjaro za pośrednictwem Xfce 4.14, KDE Plasma 5.16 lub GNOME 3.32. Najlepiej jednak o nowościach w Manajro przekonać się samodzielnie, dając mu szansę. Obrazy instalacyjne dystrybucji są już gotowe do pobrania.

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: