Manifest v3: Mozilla nie wdroży proponowanych przez Google zmian w obsłudze adblockerów

Maciej Olanicki , 05.09.2019 r.
chrome Mozilla podjęła decyzję, by zapewnić tylko częściową kompatybilność z Manifestem v3.

Od początku roku jak bumerang powraca temat proponowanych przez Google zmian w manifeście rozszerzeń Chorme’a. Nic dziwnego, na szali są owoce wieloletniej pracy wielu twórców dodatków do przeglądarki, a także swoboda samych użytkowników. Google chce mieć coraz większy udział w tym, jak przeglądamy Internet. Przez lata jednak ograniczała się do zaciętej walki na rynku przeglądarek. Teraz zabiera się za to, co te przeglądarki wyświetlają.

Manifest v3 – w czym problem?

Milczącym obserwatorem dyskusji nad proponowanymi przez Google zmianami w manifeście rozszerzeń Chrome jest Mozilla. Wielokrotnie na naszym blogu sygnalizowaliśmy już, że w dobie hegemonii Chrome’a i podobnym Chromium przeglądarek, Firefox po raz drugi w historii musi przyjąć na barki potężny ciężar. Podobnie jak kiedyś zapewnił nam pluralizm, poprzez znaczne umniejszenie udziałów Internet Explorera 6, tak dziś pozostaje w zasadzie jedyną liczącą się alternatywą dla Chrome'a. Tym bardziej dziwiło dystansowanie się Mozilli od problemu.

Gwoli przypomnienia – najbardziej kontrowersyjnym elementem trzeciej iteracji manifestu rozszerzeń Google są zmiany w obsłudze WebRequest API. Jest to API wykorzystywane przez wiele diablo popularnych rozszerzeń blokujących reklamy i modyfikujących wygląd stron (m. in. uBlock, NoScript) już na poziomie wysyłania żądania HTTP. Dzięki WebRequest API możliwe jest zablokowanie treści – najczęściej reklam oraz skryptów śledzących – jeszcze przed jej pobraniem. Google uważa, że WebRequest API jest nadużywane i zamierza w nowym manifeście zabronić blokowania treści z jego wykorzystaniem.

W zamian Google proponuje wykorzystanie declarativeNetRequest API. Niestety, nie umożliwia ono blokowania treści jeszcze przed pobraniem. Ponadto, jeśli korporacja faktycznie zdecyduje się na częściowe blokady możliwości wykorzystywania WebRequest API, to skaże na niebyt mnóstwo pożytecznych wysokiej jakości dodatków, których liczba pobrań idzie w setki milionów. Na przykład twórca uBlocka otwarcie zadeklarował, że jeśli Manifest v3 zostanie przyjęty w aktualnym kształcie, to dalszy rozwój rozszerzenia będzie niemożliwy i porzuci projekt. Dość powiedzieć, że z samego Chrome Web Store rozszerzenie zostało pobrane co najmniej 10 mln razy.

Oficjalnie Google motywuje swoje zamiary troską o bezpieczeństwa, jednak te deklaracje przekonują niewielu. Oliwy do ognia dolano, gdy okazało się, że WebRequest API pozostanie dostępne dla klientów biznesowych. Wiele organizacji otwarcie oskarża Google, że korporacja chce uzyskać pełnię kontroli nad tym, co wyświetla Chrome i przeglądarki chromopodobne, zaś jedyną pozostałą na placu boją ochroną reklamową dla lwiej części internautów będzie natywne blokowanie szczególnie inwazyjnych reklam oferowane przez samo Google na podstawie ustaleń Coalition for Better Ads.

Co na to Mozilla?

W tej sprawie żywo wypowiadali się liczni programiści zaangażowani w Chromium (wśród nich padały nawet sugestie, że czas zmienić przeglądarkę, co obrazuje skalę frustracji), przedstawiciele przeglądarek chromopodobnych, m .in. Vivaldiego, ale też Electronic Frontier Foundation. Uwagę mogło zaś zwracać milczenie Mozilli, która na całym ambarasie ma najwięcej do ugrania. Zarówno w sensie biznesowym (odpływ użytkowników od Chrome’a przynajmniej częściowo zasili Firefoksa), jak i wizerunkowym – Manifest v3 stoi w rażącej sprzeczności ze statutową działalnością Fundacji.

W końcu jednak się doczekaliśmy. Rozczarują się jednak ci, którzy spodziewali się ideologicznej tyrady i górnolotnych argumentów. Zamiast tego Mozilla przygotowała FAQ w pewnym sensie techniczny, informacyjny. Co więcej, kierowany nie tyle do użytkowników, mediów czy partnerów biznesowych, lecz przede wszystkim do deweloperów, twórców rozszerzeń. Dotąd przecież WebExtension API była niemal w 100% kompatybilna z manifestem rozszerzeń Google, co może wzbudzać obawy twórców, szczególnie zaś twórców rozszerzeń dostępnych zarówno dla Firefoksa, jak i dla Chrome’a.

Porzucenie wstecznej kompatybilności w Manifeście v3 zmusiło Mozillę do decyzji. Fundacja ogłosiła, że nie zamierza na gruncie własnej przeglądarki implementować zmian w WebRequest API. Manifest v3 – jeśli zostanie przyjęty, a nic nie wskauzje, by miało być inaczej – będzie w mniejszym stopniu niż poprzednik zgodny z WebExtension API. Mozilla podkreśla, że brakuje faktycznego standardu obsługi rozszerzeń przez przeglądarki. Teraz wiemy już, że Google i Fundacja jeszcze bardziej się od siebie pod tym względem oddalą, zapewne nie bez szkody dla końcowych użytkowników.

Nie znaczy to, że Mozilla odrzuci Manifest v3 w całości. Z komunikatu dowiadujemy się, że na aktualnym etapie definitywnie odrzucony został wyłącznie projekt rzeczonych zmian w WebRequest API. W przypadku innych innowacji wnoszonych przez nową wersję manifestu trwają rozliczne konsultacje, a część z nich – jak na przykład mechanizm pozwalający na udostępnianie skryptom takich samych uprawnień jak strony, na których się znajdują – zostanie wdrożona również w WebExtension API.

Cisza w eterze

O szczegółach w kwestii zgodności z Manifestem v3 więcej dowiemy się wkrótce. Również Google zdaje się wstrzymywać z działaniami – szkic trzeciego manifestu został przecież zaprezentowany po raz pierwszy jeszcze w listopadzie zeszłego roku, a my wciąż nie dysponujemy żadnymi konkretami w zakresie harmonogramu przyjęcia nowych zasad. Wygląda na to, że Google nie będzie łatwo przepchnąć proponowanych stron, więc gra na czas, utrzymując ciszę w eterze. Dziś nie sposób wskazać bodaj jednej liczącej się organizacji, która udzieliłaby poparcia trzeciemu manifestowi w aktualnym kształcie.

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: