Pożegnanie z Windows 7 – ile będzie kosztować rozszerzone wsparcie?

, 06.02.2019 r.

Nic nie zapowiada, by pożegnanie z Windowsem 7 przebiegło jakkolwiek łagodniej, niż to miało miejsce w przypadku Windowsa XP. Do zakończenia wsparcia został mniej niż rok, a wielu użytkowników ani myśli o migracji na budzącą na ogół negatywne konotacje „dziesiątkę”. Jak Microsoft chce przekonać do migracji użytkowników i organizacje, którzy kojarzą najnowszą wersję systemu z agresywną kampanią wymuszającą zmianę systemu oraz nieudanymi aktualizacjami z wersji na wersję?

Windows 7 – długie pożegnanie z rynkiem konsumenckim?

Okres podstawowego wsparcia Windowsa 7 kończy się 14 stycznia 2020 roku. Od jego premiery minęło 9 lat, a wciąż ogromna liczba użytkowników nie uważa, by nowsze wersje okienek oferowały cokolwiek, co mogłoby przekonać ich do migracji. Po wieloletnich doświadczeniach z Windowsem XP nie należy się także spodziewać, by do przeciętnego użytkownika przemawiała groźba braku aktualizacji bezpieczeństwa.

netmarketshare` Źródło: NetMarketShare

Jak wspomnieliśmy, od premiery Windows 7 minęło 9 lat, jednak dopiero 3 miesiące od momentu, w którym Windows 10 stał się najpopularniejszą wersją tego systemu operacyjnego. Ale cóż tam Windows 7, według danych NetMarketShare, niecałe 4% wciąż korzysta z Windowsa XP! Trudno więc zachować złudzenia, że Microsoftowi uda się jakkolwiek skłonić windowsowych konserwatystów do migracji inaczej, niż przy okazji kupna nowego sprzętu.

Nic nie wskazuje bowiem na to, by prośba, jak można postrzegać program darmowej aktualizacji do „dziesiątki” i jej wymuszanie, okazała się choć trochę bardziej skuteczna niż groźba, jaką będzie koniec łatek bezpieczeństwa. Osobną kwestię stanowi liczba użytkowników Windowsa 7, którzy już dziś w ogóle nie korzystają z Windows Update. Zapewne jest ich niemało, mowa przecież o ogromnej liczbie pirackich instalacji Windowsa, ale twardych danych na ten temat brakuje.

Windows 7 – ile zapłacimy za rozszerzone wsparcie?

Nieco inaczej sprawy mają się w kwestii licencjonowania Windowsa w warunkach biznesowych. Jak zawsze, firmom, które często z różnych powodów (np. niekompatybilność licencyjna czy nawet techniczna z wykorzystywanymi w działalności narzędziami) nie mogą migrować, Microsoft będzie świadczył tzw. rozszerzone wsparcie. Jest to płatna usługa, w ramach której klienci wciąż mogą otrzymywać opracowywane specjalnie na te potrzeby łatki bezpieczeństwa.

Wiadomo już nawet, ile będzie kosztować rozszerzone wsparcie Windowsa 7. Cena rośnie z każdym rokiem. W przypadku Windows 7 Pro za rozszerzone wsparcie w 2020 roku trzeba będzie zapłacić 50 dolarów per stacja robocza. W roku 2021 cena wyniesie już 100 dolarów za stację, a w ostatnim trzecim roku rozszerzonego wsparcia będzie to już 200 dolarów. W przypadku Windowsa Enterprise ceny wyniosą kolejno 25, 50 i 100 dolarów.

Niebezpieczny precedens Windowsa XP

Kwestia tego, czy jest to cena wysoka, czy niska, nie ma absolutnie żadnego znaczenia – firmy korzystające z rozszerzonego wsparcia najczęściej nie mają po prostu wyboru. Uwagę powinna zawracać zupełnie inna sprawa. Warto pamiętać niebezpieczny precedens, jakiego Microsoft dopuścił się w maju 2017 roku, na fali ataków ransomware WannaCry. Może on znacząco wpłynąć na oczekiwania wobec korporacji także w przypadku Windowsa 7 i ewentualnych kryzysów w cyberbezpieczeństwie.

WannaCry WannaCry – okno z żądaniem okupu

W maju 2017 roku wybuchła pierwsza z dwóch dużych pandemii ransmoware, jakie miały miejsce w tamtym roku. WannaCry zaszyfrowało mnóstwo urządzeń. Microsoft wydał stosowne łatki bezpieczeństwa (opracowane na potrzeby klientów z rozszerzonym wsparciem), jednak – co było bez precedensu – także na niewspieranego już Windowsa XP. Skala ataku była tak gigantyczna, że korporacja nie chciała porzucać milionów użytkowników, które wciąż korzystały ze starej wersji systemu.

W rezultacie pojawiły się głosy, że Microsoft ugiął się pod presją tych, którzy nie chcieli nowych wersji systemu Windows i trwali przy swoich niezabezpieczonych instalacjach Windowsa XP. A to rodzi wątpliwości. Skoro Microsoft ugiął się raz, to dlaczego miałby tego nie zrobić drugi raz, gdy podobny kryzys wybuchnie znowu, a niezabezpieczone pozostaną maszyny z Windowsem 7? A skoro to zrobi, to dlaczego ktokolwiek miałby się przejmować końcem wsparcia? Na odpowiedzi musimy zaczekać do kolejnej pandemii, a ta nadejdzie z całą pewnością, prędzej czy później.

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: