Kryzys wewnątrz Google: programiści chcą niższej płacy dla menedżerów

Maciej Olanicki , 04.02.2019 r.

Jakiś czas temu w kontekście omawiania zmian zachodzących na rynku pracy programistów przywoływaliśmy artykuł wieszczący koniec Eldorada dla tej grupy zawodowej. Ma to być rezultatem zawłaszczenia zawodu na niższych szczeblach przez korporacyjną kulturę niebieskich kołnierzyków i jego prekaryzację. W ciągu ostatnich kilku tygodni w Dolinie Krzemowej kilkukrotne dochodziło do wydarzeń, które pokazują, że na Zachodnim Wybrzeżu coś się faktycznie może zmieniać.

Google Walkout – 20 tys. pracowników powiedziało „nie”

Coraz głośniej zaczyna się mówić o wewnątrzkorporacyjnym aktywizmie deweloperów, którzy nie obawiają się już występować przecież stylowi życia i zarządzania dyktowanemu przez własne organizacje. Kluczową rolę w tym procesie mają na aktualnym etapie odgrywać pracownicy Google. Nie bez powodu – każdy, kto choć raz uczestniczył np. w Google Developers Day wie, że korporacja intensywnie propaguje ściśle określony kod kulturowy i wzorce zachowań. Niewykluczone, że czas bezkrytycznego entuzjazmu w stosunku do takich praktyk się kończy.


Pierwszym szokiem dla aktualnych zarządców Alphabet, Inc. i Google musiał być bezprecedensowy protest po rewelacjach opublikowanych na łamach New York Timesa – 20 tys. pracowników sprzeciwiło się w ten sposób wypłacie 90 mln dolarów odprawy Andy’emu Rubinowi. Wcześniej w toku wewnętrznego śledztwa dowiedziono, że Rubin dopuszczał się molestowania seksualnego. Zakrojony na dużą skalę protest mógł być zaledwie wierzchołkiem góry lodowej, co zdają się potwierdzać ankiety przeprowadzone wśród pracowników korporacji.

Oszczędności i spadek zaufania

Według informacji Wired, na pytanie o to, czy Sundar Pichai dobrze radzi sobie z zarządzeniem Google, pozytywnie odpowiedziało pod koniec zeszłego roku 74% badanych pracowników. Tylko 74%, bowiem pod koniec roku 2017 entuzjazm wobec rządów Pichaia wykazywało aż 92% badanych. Spadło także zadowolenie z zarobków – z 64% na 54%. A wszystko to w korporacji, która w Stanach Zjednoczonych uznawana jest co roku za najlepszego pracodawcę w kraju i oferuje medianę zarobków na poziomie 197 tys. dolarów rocznie.

sundar Sundar Pichai, CEO Google.

W ciągu ostatnich dwóch lat podjęto wiele kroków, które uzasadniają rosnące niezadowolenie – spowolniono awanse, zachęcano pracowników do pracy w ramach kontraktów, zwiększono zatrudnienie mniej doświadczonych i mniej wymagających finansowo programistów. Potwierdzają się zatem hipotezy o prekaryzacji zawodu. Zdecydowano nawet, że po raz pierwszy pracownicy nie otrzymają świątecznych upominków.

Nowa odsłona bardzo starego konfliktu?

Cięcia oczywiście w mniejszym lub zerowym stopniu dotyczą wyższych kadr menedżerskich, a to odrodziło w Google konflikt, z którym cywilizacja boryka się od wieków i dotąd nie go rozwiązała, mimo wielu prób – najczęściej równie ambitnych, co krwawych. Dochodzimy bowiem do momentu, w którym Google jest tak potężne, że podziały klasowe pojawiają się wewnątrz korporacji, jak w osobnym państwie. Kolejne inwestycje korporacji wymusiły oszczędności, ale tylko na określonych szczeblach.

campusgoogle Google Campus, główna siedziba korporacji.

Jak wielokrotnie uczyła nas historia, rosnąca dysproporcja w zasobach rodzi chęć redystrybucji, a ta nieuchronnie prowadzi do kryzysu. Warto zwrócić uwagę, że sprawa molestowania, jakiego dopuścił się Rubin, nie spowodowała protestów od razu. Tysiące osób zaktywizowało się po ujawnieniu informacji, że otrzymał on gigantyczną odprawę. Wygląda na to, że coś w Dolinie Krzemowej zaczyna się zmieniać, a nasilające się pogłoski o nowym nurcie wewnątrzkorporacyjnego aktywizmu nie są wyssanymi z palca plotkami, lecz przejawem konfliktu, który tli się w naszym ładzie społecznym od wieluset lat.

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: