Windows 10 może na stałe przejść na model jednej dużej aktualizacji na rok

Maciej Olanicki , 25.07.2019 r.
windows-harmonogram Dotychczasowy cykl wydawniczy Windowsa 10.

Wczoraj pisałem na temat zmian, jakie mogą pojawić się w cyklu wydawniczym Windowsa. Dziś mamy natomiast kolejne znaki sugerujące. że Microsoft może je wprowadzi. Wygląda na to, że od tego roku Windows 10 będzie miał jedną duża aktualizację przynoszącą nowe funkcje i drugą, na którą składać będą się poprawki i udoskonalenia.

Microsoft zdążył nas przyzwyczaić do tego, że w przypadku komunikatów prasowych najważniejsze jest czytanie między wersami. Tak było już wcześniej w tym roku, gdy ogłoszono, że jesienna aktualizacja 19H2 dostarczy jedynie poprawki i będzie dystrybuowana kanałami wykorzystywanymi do dystrybuowania comiesięcznych aktualizacji systemu. Ale przecież poprawek, choćby były najpotrzebniejsze, nie sposób uznać za nowe funkcje. Wnioski nasuwały się same – Microsoft wyda w tym roku tylko jedną duża aktualizację z nowymi funkcjami, zaś jesiennej zwyczajnie nie będzie.

Wygląda na to, że ten cykl zostanie z nami na dłużej. W pierwszej połowie roku Windows 10 będzie otrzymywał nowe funkcje, a w drugiej połowie Microsoft będzie je poprawiał i wprowadzał optymalizacje. Przekonany jest o tym Gregg Keizer z redakcji Computerworld, który bacznie śledzi odgrywający kluczową rolę w rozwoju systemu program testów Windows Insider. Keizer zauważył, że w tym roku wprowadzono do niego zmiany.

Windows Insider posiada dwa podstawowe kanały – Slow Ring i Fast Ring. W pierwszej kolejności nowe funkcje pojawiają się w Fast Ring i po czasie, gdy uda się wyeliminować najpoważniejsze błędy, są one udostępnianie w Slow Ring. Tak przynajmniej było dotychczas. Aktualnie jednak Microsoft zrównał Fast Ring z kanałem dodatkowym Skip ahead, który pozwala testować nowości z pominięciem najbliższego wydania. W Fast Ring aktualnie testowane są więc nowości, które pojawią się w stabilnym Windowsie w pierwszej połowie 2020 roku.

To oznacza, że w przypadku nowości zapowiadanych na jesień tego roku zwyczajnie nie ma czego testować, a Windows 10 w praktyce przechodzi w tym roku – jak pisaliśmy już w momencie ogłoszenia decyzji o wydaniu aktualizacji przynoszącej poprawki – na cykl dostarczający jedną dużą aktualizację z nowymi funkcjami, a nie dwie. Według Gregga Keizera nie jest to tylko chwilowe odstępstwo, a harmonogram zakładający jedną dużą aktualizację zostanie wprowadzony na stałe.

Argumentuje on nie tylko za pomocą wspomnianych zmian w programie Windows Insider, ale także zapowiedzianych przez Microsoft metod dystrybucji. Przypomnijmy, że użytkownicy majowej aktualizacji (19H1) będą mogli otrzymać jesienną pseudoaktualizację w taki sam sposób, jak otrzymują comiesięczne łatki bezpieczeństwa i poprawki. Dla starszych wersji sytuacja najpewniej będzie wyglądać tak, że Windows Update zainstaluje po prostu wersję 19H1 z poprawkami z 19H2.

Niestety na oficjalnie potwierdzenie hipotez Gregga Keizera nie mamy co liczyć. Wystarczy przypomnieć, że mobilny Windows nadal nie został oficjalnie uśmiercony, by stało się jasne, że Microsoft bardzo niechętnie przyznaje się do porażek. A do tych należy zaliczyć niemożliwość sprostania cyklowi wydawniczemu. Ale są też pozytywy – mniej aktualizacji to mniej problemów z kompatybilnością różnych konfiguracji i więcej zadowolonych użytkowników.

Zobacz też: Microsoft szuka języka programowania, który zastąpi C i C++

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: