Według nieoficjalnych informacji, do których dotarli dziennikarze Politico, Biały Dom rozważa wprowadzenie całkowitego zakazu stosowania szyfrowania end-to-end. Nowe regulacje miałyby objąć amerykańskich producentów sprzętu i oprogramowania i uniemożliwić dalsze stosowanie ochrony, w ramach której dostęp do treści mają wyłącznie uczestnicy rozmowy.
Według źródeł Politico, w środę doszło do spotkania wysokiej rangi urzędników administracji Donalda J. Trumpa, podczas którego debatowano nad zakazem stosowania szyfrowania end-to-end. Oznaczałoby to, że dostawcy najpopularniejszych usług komunikacyjnych, na czele z Facebookiem, Apple, Google czy Microsoftem byłyby prawnie zobowiązane do porzucenia szyfrowania po stronie klienta.
W praktyce oznacza to, że dostęp do treści komunikacji w niezaszyfrowanej postaci miałby także sam dostawca usługi. Nietrudno się domyślić, że jeśli nowe regulacje zostaną wprowadzone, to korporacje IT zostaną zobowiązane do udostępniania treści konwersacji amerykańskim agencjom rządowym, np. na podstawie podejrzeń o działalność przestępczą, w szczególności zaś terroryzm oraz handel narkotykami.
Zobacz też: Czy prywatność to towar luksusowy? Apple odpowiada na zarzuty szefa Google
Według niepotwierdzonych informacji, spotkanie nie zakończyło się owocnie i jak dotąd administracja Donalda J. Trumpa nie podjęła decyzji, by przedstawić projekt Kongresowi. Sam fakt narad w tej kwestii jest więcej niż symptomatyczny – jeśli Amerykanie zdecydują się na zakaz szyfrowania end-to-end, to skutki odczuje cała branża IT i miliardy użytkowników amerykańskich usług komunikacyjnych na całym świecie.
Podobne regulacje do tych rozważanych przez Biały Dom wprowadziły pod koniec zeszłego roku władze Australii. Legalizują one wymuszanie na dostawcach oprogramowania utrzymywanie tylnych furtek, dzięki którym na żądanie rządowych agencji można dokonać ekstrakcji treści rozmów w niezaszyfrowanej postaci. W rezultacie w Australii rozmowa na WhatsAppie nie jest w przeciwieństwie do reszty świata szyfrowana end-to-end.
Zobacz też: ProtonMail krytykuje tryb poufny w Gmailu: „nie jest bezpieczny ani prywatny”
Wprowadzenie zakazu w Australii to jednak, a w USA to drugie. Nie jest bowiem jasne, czy ewentualne zmiany w amerykańskim prawie nie dotkną użytkowników na całym świecie. Niewykluczone, że np. w Europie Facebook czy Apple nadal będą mogły dostarczać szyfrowanie po stronie klienta. Na szczęście nie brakuje także komunikatorów poza amerykańską jurysdykcją, np. Telegrama.