Bruce Schneier uważa, że już czas, by prawodawstwem zajęły się osoby techniczne

Maciej Olanicki , 11.03.2019 r.

Wiele wskazuje, że styk świata IT oraz polityki będzie ważnym zagadnieniem w nadchodzącej amerykańskiej kampanii prezydenckiej. W rezultacie sporo uwagi poświęcą mu mainstreamowe media z całego świata. Jedna z kandydatek Demokratów już zapowiedziała, że wkrótce hegemonia amerykańskich potentatów – senator z Massachusetts wymieniła między innymi Amazon, Facebooka, Google czy Apple – zostanie ukrócona. Inny pogląd na tę kwestię ma Bruce Schneier – człowiek uznawany powszechnie za autorytet w zakresie kryptografii i cyberbezpieczeństwa.

brucescheier Bruce Schneier, fot. Terry Robinson na licencji CC BY-SA 2.0.

Bruce Schneier, oprócz bycia autorem kilku szyfrów, funkcji skrótu, książek na temat kryptografii i cyberbezpieczeństwa czy przystępnej metody tworzenia silnych haseł, jest także okazjonalnym komentatorem życia politycznego w USA – przede wszystkim w zakresie bezpieczeństwa infrastruktury strategicznej, nie stronił także od krytyki upowszechniania się mechanizmów DRM. Podczas zorganizowanej pod koniec lutego w San Francisco konferencji RSA, Schneier podzielił się jednak szerszym programem – według niego już czas, by do władzy zaczęli dochodzić ludzie z kompetencjami technicznymi.

Według guru kryptografii nasze czasy wymagają nowych narzędzi legislacyjnych. W zakresie prawodawstwa powszechnie występującym problemem na całym świecie jest zupełna nieadekwatność prac nad regulacjami do tempa rozwoju techniki i rosnącej dostępności wysokiej techniki użytkowej. Spostrzeżenia te to wręcz truizm, czego doświadczamy także w Polsce – kolejni szefowie resortu cyfryzacji prześcigają się w stricte PR-owych rozgrywkach, które z reguły kończą się na etapie projektów odrzucanych w toku konsultacji przez inne ministerstwa.

Zobacz też: Oracle v. Google: kolejny rozdział sprawy kluczowej dla przyszłości oprogramowania

„Internet nie jest już oddzielną rzeczą”

Również otwarte potyczki amerykańskiej administracji z tamtejszymi producentami sprzętu, oprogramowania czy dostawcami usług nie są według Schneiera rozwiązaniem. Zamiast tego proponuje on kadrową rotację, w której rezultacie to właśnie techniczni przedstawiciele branży IT byliby aktywnymi uczestnikami procesu legislacyjnego. Zauważa także, że te same firmy, którym wojnę chce wytoczyć senator Elizabeth Warren, de facto już dziś sprawują władzę nad wieloma aspektami ludzkiego życia. Czas zatem, by robiły to otwarcie, jawnie i legalnie:

Korporacje mają kontrolę nad wolnością słowa i cenzurą niezależnie od praw. Akceptują ograniczenia wolności osobistej, gdyż mamy wybór – możemy korzystać z technologii lub nie. To system oparty na zysku. W rezultacie słyszymy takie terminy jak kapitalizm nadzorujący, algorytmiczna dyskryminacja, cyfrowy podział, informacyjne ataki na demokracje. One nie istniały jeszcze pięć lat temu. A to oznacza, że Internet nie jest już oddzielną rzeczą. Nie jest już wyłącznie swoim własnym światem. To część polityki konsumenckiej, to część polityki transportowej… to część wszystkiego.

Według Schneiera aktualna debata publiczna na temat IT jest antymerytoryczna, czego przykładem ma być sprawa oskarżeń Huawei o szpiegostwo. „Dyskusja powinna rozwiązać te wszystkie wątpliwości. Ale taka debata nie istnieje” – powiedział Schneier podczas RSA. Zwraca też uwagę, że w latach 50. styk techniki i polityki ograniczał się do zadań strategicznych, na przykład pracy nad bronią jądrową czy programami kosmicznymi. Dziś IT, życie polityczne i społeczne przenikają się niemal w każdym aspekcie. Nie zachodzi jednak żaden dialog, który mógłby przyśpieszyć prace legislacyjne i podwyższyć jakość ich rezultatów:

Nie oczekujemy od prawodawców, że będą ekspertami we wszystkim. Oczekujemy, że będą korzystać z ekspertyz. Kolejną rzeczą jest potrzeba, aby osoby techniczne zaangażowały się w politykę i to, czego potrzebujemy to większe zainteresowanie opinii publicznej techniką.

Na ile wykład Schneiera podczas RSA jest powiązany z planami, a na ile stricte teoretycznymi rozważaniami – tego oczywiście nie wiadomo. Zwróćmy uwagę, że dziś wspomniane korporacje nie są kierowane przez programistów – nawet na własnym podwórku specjaliści techniczni oddali wodze w ręce zawodowych managerów. Korporacjami takimi jak Microsoft czy Apple nie szefują już dziś techniczni wizjonerzy pokroju Gatesa czy Jobsa. Czy zatem w wizji Schneiera jest miejsce dla osób technicznych czy też dla wieloletnich dyrektorów wykonawczych?

Warto przypomnieć sobie także ostatnie wybory prezydenckie w USA – przecież kandydowała w nich ikona cyberbezpieczeństwa, uznawany na ogół za ekscentrycznego John McAfee. Matematyk z ogromnym doświadczeniem w rozwoju oprogramowania antywirusowego nie został jednak potraktowany poważnie w zdominowanym przez system dwupartyjny amerykańskim krajobrazie. McAfee zapowiedział jednak, że weźmie także udział w przyszłorocznych wyborach.

Zobacz też: DeepMind: efekt bańki filtrującej napędzają „inteligentne” algorytmy sugerujące

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: