Google Play otwiera się na PWA – czy strony udające aplikacje podbiją Androida?

Maciej Olanicki , 03.02.2019 r.
Android
Ogromna popularność języka JavaScript idzie w parze z rozwojem frameworków, dzięki którym skrypty można wykorzystywać także jako oprogramowanie psuedonatywne. Takim mianem można bowiem określić wszystkie ogromne (pod względem zapotrzebowania na zasoby) aplikacje dystrybuowane na pulpitach dzięki Electronowi – niby udają one oprogramowanie natywne, jednak tak naprawdę trudno rozumieć je inaczej niż kolejne instancje przeglądarek internetowych.

Zmierzch natywnego oprogramowania – teraz także na Androidzie

Sytuacja wcale nie różni się jakoś szczególnie na rynku mobilnym – tutaj także nie brakuje chętnych i środków, by natywne oprogramowanie zastępować przypominającymi je do złudzenia strona internetowymi. Te w dodatku „zachowują się” jak zwykłe aplikacje – można dodać do nich skrót na pulpicie, są nawet wyszczególnianie na liście zainstalowanych na urządzeniu programów. W przypadku komputerów osobistych i smartfonów liczba dostępnego RAM-u rośnie z roku na rok i niewielu już dziś zauważa, że ilość pamięci, która pozwała jeszcze kilka lat temu na sprawne działanie systemu operacyjnego, przeglądarki z mnóstwem kart, a nawet i gier, dziś ma problemy z obsługą Slacka.

Bardziej wnikliwe omówienie tego tematu znaleźć można w osobnym artykule w całości poświęconym wizji wyparcia natywnego oprogramowania przez aplikacje wykorzystujące frameworki pokroju Electrona. Już wówczas zwracaliśmy uwagę, że nie jest on jedynym sposobem na zacieranie granic pomiędzy natywnym kodem a JavaScriptem wyświetlanym w zamaskowanej przeglądarce. Równie ważną rolę odgrywa, choć przede wszystkim na urządzeniach mobilnych, Progressive Web Apps, czyli PWA. Jeśli ktoś miał wątpliwości, czy eksperyment z udającymi aplikacje odchudzonymi stronami internetowymi ma szansę powodzenia, to najlepszą odpowiedzią będzie ogłoszona właśnie decyzja Google – PWA można już publikować w Google Play.

PWA oficjalnie wchodzą do Google Play

Dotąd dystrybucja PWA odbywała się przede wszystkim za pośrednictwem Chrome’a i przypominała nieco mechanizm dodawania skrótów do stron internetowych, jaki oferuje ta przeglądarka w wersji na Androida. W ten sposób użytkownik zachowywał jednak wrażenie, że jest to rodzaj zakładki, szybkich skrótów do najczęściej wykorzystywanych witryn. Teraz zostanie tego wrażenia pozbawiony, a PWA (w formacie WebAPK) będą trafiały na jego urządzenie dokładnie w taki sam sposób jak paczki APK. Wszystko to za sprawą premiery Chrome’a 72.

mapygoogle Aplikacja Mapy Google w wersji PWA ma wielkość 208 kB. Pobrano ją ponad 10 mln razy

Przeglądarka ta obsługuje już Trusted Web Activity – mechanizm, którym pozwala uruchomić Chrome’a w trybie pozbawionym jakichkolwiek elementów interfejsu użytkownika czy czegokolwiek, co zwracałoby uwagę użytkownika, że ma do czynienia ze stroną internetową. Implementacja TWA w Chrome była ostatnim warunkiem, jakie Google chciało spełnić przed otwarciem wrót Google Play przed aplikacjami PWA. Max Firtman, który podzielił się tą informacją ze światem zaznacza, że aktualnie proces publikacji PWA w Google Play daleki jest od wygodnego, ale to dopiero początek. Firtman przygotował przystępny poradnik, który krok po kroku wyjaśnia, jak udostępnić PWA w Google Play.

Zasypie nas lawina PWA?

Po stronie użytkownika wymagana jest poza wspomnianym TWA także kompatybilność z androidowym API w wersji 19, mowa zatem o Androidzie 4.4. Niektóre funkcje będą jednak działały na API 23 i nowszych, czyli na Androidzie 6.0. Nie są to szczególnie wygórowane wymaganie, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by odtąd liczba dostępnych w Google Play PWA zaczęła szybko rosnąć. Po udanych eksperymentach między innymi Twittera (aplikacja Lite to PWA) czy Google (z Map można korzystać w wersji Go, zaś pod tą nazwą kryje się także PWA) deweloperzy mogą czuć się zachęceni.

W ten sposób, po cichu i bez zbędnego nagłaśniania, spopularyzowany przez Steve’a Jobsa termin „aplikacja” zmienia swoje znaczenie. Metkę tę zdjęto z jednej rzeczy i naklejono na inną, podmienione zostały znaczenia – kompilowany i wykonywany natywnie kod maszynowy zastąpiony został przez JavaScript i silniki przeglądarek. Dla przeciętnego użytkownika Androida „progresywna” aplikacja będzie nie do odróżnienia od natywnej. Według przywoływanego już Firtmana, możliwość dystrybuowania PWA w Google Play to prawdziwy „game-changer”, zaś biorąc pod uwagę rosnącą popularność Electrona na pulpitach trudno się z nim nie zgodzić.

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: