Z tego wpisu dowiesz się:
- kto i w jaki sposób najczęściej odrywa nas od zawodowych obowiązków?
- jakie zachowania współpracowników są szczególnie irytujące?
- po czym poznać firmowych „rozpraszaczy”?
Ludzie to najcenniejsza wartość w każdej firmie. To oczywiste. Trudno jednak zgodzić się z tym stwierdzeniem, kiedy trafimy na współpracownika z piekła rodem. „Zawodowi przeszkadzacze” potrafią nie tylko odebrać entuzjazm do pracy, ale również być przeszkodą na drodze do rozwoju naszej kariery. Ich towarzystwa niejednokrotnie nie są w stanie zrekompensować najlepsze warunki zatrudnienia. Przedstawiamy najpowszechniejsze typy osób, których najchętniej każdy by się pozbył z firmy.
Malkontent
Gdziekolwiek nie spojrzy, widzi błędy. Obwinia za nie wszystkich dookoła i zawsze najlepiej wie, co należy zrobić, aby je rozwiązać. Co istotne, jego spostrzeżenia odnośnie firmowych problemów często bywają trafne, jednak samym narzekaniem, jak wiadomo, trudno cokolwiek zmienić. Malkontent natomiast nie ruszy palcem, aby sytuacja uległa poprawie. Po co? Przecież nie on jest winien.
Polemista
Wystarczy najbłahszy temat rzucony mimochodem w eter, żeby ten typ poczuł się wywołany do odpowiedzi. Zawsze też możesz też być pewien, jakie będzie jego zdanie, bo będzie ono zupełnie przeciwne do twojego. I nieważne, że dzień wcześniej było dokładnie takie samo. Chcąc pracować w ciszy i skupieniu, lepiej przy Polemiście nie otwierać ust.
Firmowy DJ
Ulubiona muzyka, audycje radiowe, webinary, filmiki na You Tube – to tylko niektóre atrakcje, którymi codzienne częstuje swoich współpracowników DJ. Nie trzeba dodawać, że zwykle przy tym zapomina o słuchawkach, a jeśli nawet zdarza mu się je założyć, podkręca głośność tak, że i tak wszyscy dookoła doskonale orientują się w jego muzycznym guście.
Obibok
Ten typ po prostu nie lubi pracować. Kilka przerw obiadowych, wychodzenie co pół godziny do łazienki lub na papierosa to dla niego codzienność. Obibok robi, co w jego mocy, aby przerzucić odpowiedzialność na wszystkich dookoła. Zmuszenie go do wywiązywania się z obowiązków wymaga tyle wysiłku, że po pewnym czasie ludzie dla dobra projektu wolą wziąć je na siebie niż próbować wyegzekwować ich wykonanie od Obiboka. Największy problem polega na tym, że nikt oprócz szefa nie może go zwolnić…
Pan „Pomóż mi”
To zwykle osoba, która daje z siebie wszystko, ale najwyraźniej brakuje jej kwalifikacji i umiejętności, aby sprostać swoim obowiązkom na danym stanowisku. Motywacja i wysiłek to w jej przypadku zdecydowanie za mało. W efekcie Pan „Pomóż mi” nie jest w stanie wziąć odpowiedzialności za trudne decyzje dotyczące swojej pracy i oczekuje nieustannego trzymania za rękę.
Optymista
Podejście do pracy Optymisty najlepiej oddaje hasło „Jakoś to będzie”. Ten szczególnie irytujący typ nie przywiązuje się specjalnie do deadline’ów. Prace nad ważnym projektem rozpoczyna kilka dni przed jego zakończeniem i dziwi go, czemu reszta zespołu się tak spina. On ma czas. A jeśli nie zdąży z prezentacją dla klienta? Trudno – najwyżej będzie improwizował i… jakoś to będzie.
Firmowi „umilacze czasu” potrafią zmienić biurową rzeczywistość w piekło. Nic dziwnego, że zła atmosfera to też jeden z najczęstszych powodów zmiany pracodawcy. Zanim jednak zdecydujemy się na tak radykalny krok, warto pamiętać, że, choć swoich współpracowników zmienić nie możemy, nawet z najbardziej irytującym możemy spróbować ułożyć sobie relację.