TeamQuest Blog

Doomscrolling

Doomscrolling

Marcin Sarna , 07.10.2021 r.

Zjawisko kulturowe a czasami oznaki choroby.

Weszło to nam w nawyk

Nasze poranne zachowania wyglądają niekiedy tak: budzisz się, przewracasz się w łóżku, zastanawiasz się nad swoim istnieniem, poważnie rozważasz naciśnięcie przycisku drzemki, potem z tego rezygnujesz a w końcu łapiesz za telefon aby rozpocząć poranny rytuał sprawdzania mediów (w tym „społecznościowych”).

Wszyscy to kiedyś zrobiliśmy a dla niektórych to opis codziennej rutyny. To, co zaczyna się od sprawdzenia telefonu, może zamienić się w godzinę (lub więcej) przeskakiwania w ramach tego samego zestawu aplikacji – Facebook, Instagram, Twitter, Reddit, Snapchat… I tak w kółko, przewijanie się przez otchłań Internetu, podczas gdy ktoś po drugiej stronie trzyma nasze oczy przyklejone do ekranu.

LG telefon

Nagle pora wstać i zacząć dzień, ale zamiast zaczynać go w dobrym nastroju, głowa jest jak wirująca pralka, do której ktoś załadował zagładę, mrok i niepokojące informacje. I to nie tylko poranny problem — zawsze, gdy jest wolna sekunda w ciągu dnia, większość z nas sprawdza swoje telefony. Robimy to przed snem, podczas jedzenia posiłków, podczas filmów, programów telewizyjnych, jazdy samochodem, autobusem, czekania w kolejce, nawet gdy spotykamy się z innymi ludźmi. Przez połowę czasu nawet nie zdajemy sobie sprawy, że to robimy, nawet w pracy.

”Przewijanie zagłady”? A może „scrollowanie rozpaczy”?

To, co kiedyś było miejscem zabawnych memów i interesujących informacji, jest teraz polem minowym na którym można natknąć się niczym saper na treści, które sprawiają, że czujesz, że wszyscy mają lepsze życie ale w sumie to nic nie szkodzi bo obecny świat i tak się rozpada.

Nie ma oczywiście niczego złego w tym, że chcemy sprawdzić stan otaczającej nasz rzeczywistości i zasięgnąć informacji o tym co jest ważne. Niestety granica między tym a wpadnięciem w swoisty cyklon informacyjny jest trudna do opanowania. To zjawisko ma już swoją nazwę: doomscrolling.

Doomscrolling zmienia wieloletnie hobby, jakim było cieszenie się czytanymi artykułami i oglądanymi filmami, w coś o wiele bardziej podstępnego. Internet ewoluował i ostatecznie wkroczył z butami w codzienne życie wszystkich; pojawiło się wiele treści stanowiącej po prostu niezdrową propagandę, nienawistne komentarze czy jadowite walki o wszystko ze wszystkimi.

Sposób, w jaki przez to angażujemy się w Sieć, może przepuszczać do naszego życia cynizm i beznadziejność. Czy nie jest tak, że za każdym razem, gdy patrzysz na telefon, stajesz się coraz bardziej nieszczęśliwy? Doszło już do tego, że zadajesz sobie pytanie: dlaczego chciałem zacząć dzień od oglądania filmów, które sprawiają, że mam doła? Dlaczego chcę się obudzić i denerwować komentarzami jakiegoś chaotycznego, ignoranckiego anonima na Facebooku? A co ważniejsze, dlaczego nie mogę przestać?

To wszystko ma podłoże naukowe

Okazuje się, że istnieją pewne naukowe i biologiczne powody, dla których ludzie są tak podatni na taki – o, to chyba lepsze tłumaczenie doomscrollingu - zwój zagłady ;-)

Doomscrolling to termin spopularyzowany przez Karen Ho z Insidera i opisuje coś, co wszyscy wewnętrznie rozumiemy: bezmyślne konsumowanie tweetów, filmów, postów na Facebooku i innych mediów. Próbując poczuć się połączonym ze światem i poinformowanym, w rzeczywistości pijemy z niekończącego się węża z wiadomościami, który coraz częściej sprawia, że czujemy się okropnie. Można to przypisać rodzajowi nadmiernej czujności. Poważna nadmierna czujność jest zwykle efektem PTSD (zespołu stresu pourazowego), ale może wystąpić zawsze, gdy poczujesz, że jesteś w bezpośrednim zagrożeniu. Powoduje to, że jesteś w stanie nieustannej walki lub ucieczki, a dla tych, którzy zmagają się z takimi problemami, jak lęk, zaburzenia paniki lub PTSD, może to być jeszcze bardziej ekstremalne doznanie.

Kiedy nieustannie widzimy i słyszymy rzeczy, które sprawiają, że czujemy, że jesteśmy zagrożeni – ze strony mediów, rządu, klimatu czy ludzi po drugiej stronie politycznej sceny – zaczynamy czuć, że musimy chronić się sami. Może to objawiać się obsesyjną potrzebą ciągłego „wyszukiwania niebezpieczeństwa” poprzez natarczywe sprawdzanie telefonu.

Innym powodem, dla którego tak trudno zerwać z nałogiem, jest to, że przewijanie zagłady jest uzależnieniem behawioralnym. Powodem, dla którego czujesz się zmuszony do chwytania telefonu co kilka minut, jest to, że fizycznie przyzwyczajasz się do rutyny podnoszenia czegoś, trzymania go w dłoniach i używania palców do przewijania. W pewnym momencie wyrabiasz sobie pamięć mięśniową.

Panaceum

Oczywiście w niektórych przypadkach temat nadaje się już na wizytę u specjalisty. Jeśli jednak chcemy się pozbyć tego irytującego nawyku to zazwyczaj próba zamiany go na jakieś nowe, ambitne hobby jest skazana na porażkę. Zamiast tego doradza się często podjęcie działań prostych i realistycznych, czegoś podobnego do trzymania telefonu. Nawet wzięcie ze sobą Nintendo Switcha i granie zamiast katowania swojej psychiki może mieć terapeutyczne działanie. Chyba, że wolisz kostkę Rubika albo po prostu ekspander do ćwiczeń nadgarstka. Spróbuj wypracować sobie inne, lepsze nawyki.

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT:

Szukasz pracownika IT?

Dostarczymy Ci najlepszych specjalistów z branży IT. Wyślij zapytanie

Wyrażam zgodę TeamQuest Sp. z o.o. na przetwarzanie moich danych osobowych w celu marketingu produktów i usług własnych TeamQuest, w tym na kontaktowanie się ze mną w formie połączenia telefonicznego lub środkami elektronicznymi.
Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest TeamQuest Sp. z o.o., z siedzibą w Warszawie (00-814), ul. Miedziana 3a/21, zwana dalej „Administratorem".
Jeśli masz jakiekolwiek pytania odnośnie przetwarzania przez nas Twoich danych, skontaktuj się z naszym Inspektorem Ochrony Danych (IOD). Do Twojej dyspozycji jest pod adresem e-mail: office@teamquest.pl.
W jakim celu i na jakiej podstawie będziemy wykorzystywać Twoje dane? Dowiedz się więcej