Windows Virtual Desktop dostępny. Początek końca Windowsa, jakiego znamy od lat?

Maciej Olanicki , 30.09.2019 r.

Microsoft ogłosił dziś oficjalną premierę usługi Windows Virtual Desktop. Prace nad nią trwały od wielu miesięcy, od marca można ją już było testować, ale to dziś została ona udostępniona klientom na całym świecie w wersji stabilnej. Nie będzie przesady w twierdzeniu, że Windows Virtual Desktop ma szansę zmienić sposób, w jaki myślimy o dostarczaniu systemów operacyjnych Microsoftu organizacjom i otworzyć nowy rozdział w historii Windowsa w ogóle.

Windows 10 i porzucone ambicje

Windows 10 to dla wielu system niespełnionych obietnic. Nie chodzi oczywiście o czysto reklamowe zapewnienia, że miał to być najlepszy z dotychczasowych systemów Microsoftu, ale przede wszystkim o konkretne plany Microsoftu, których nie udało się zrealizować. Najpewniej największą porażką była konieczność (tymczasowego?) porzucenia ambicji stworzenia konwergentnego systemu operacyjnego, którego fundamentem byłaby Universal Windows Platform, framework .NET, Visual Studio i Microsoft Store.

Pewnym rozczarowaniem może być także przyjęty model dostarczania desktopowego systemu operacyjnego jako usługi. Microsoft wielokrotnie najadał się wstydu, gdy w wyniku zmian (a konkretniej – oszczędności) w procesie testów do Windows Update trafiały paczki niedopracowane, wadliwe, a czasem nawet i groźne dla bezpieczeństwa danych końcowych użytkowników. W rezultacie w tym roku jesienna aktualizacja to „aktualizacja przynosząca nowe funkcje w zakresie poprawek i optymalizacji”.

Czas negatywnie weryfikuje model dostarczania konsumenckiego pecetowego systemu operacyjnego jako tzw. usługi. To jednak nie jest już dla Microsoftu kwestią pierwszorzędną, gdyż – jak pokazują wyniki finansowe – transpozycja na dostawcę usług enterprise zakończyła się pełnym sukcesem. W rezultacie Microsoft może sobie pozwolić na rewizję dystrybucji Windowsa jako SaaS pod kątem dostosowania jej do klienta biznesowego i właśnie tak można traktować dzisiejszą premierę usługi Windows Virtual Desktop.

Zobacz też: Rekordowe wyniki Microsoftu! Po raz pierwszy Azure zarobiło więcej niż Windows

Windows Virtual Desktop

Windows Virtual Desktop to nic innego, jak usługa, w ramach której użytkownicy mogą uzyskać dostęp do klasycznego pulpitowego wydania Windowsa, ale nie hostowanego lokalnie, na „metalu”, lecz na serwerach zewnętrznych, w chmurze Azure. Klient umożliwiający zdalny dostęp do działającego na serwerach Microsoftu systemu dostępny jest nie tylko na Windowsa, lecz także na Androida, macOS-a, iOS-a, a nawet w przeglądarce, dzięki możliwościom HTML5. Wszystko to udostępniane jest w ramach abonamentu Microsoft 365.

Przy wprawnym wdrożeniu przeciętny użytkownik końcowy w organizacji najpewniej nawet nie zauważy, że nie ma do czynienia ze środowiskiem natywnym, zaś dla administratorów Windows Virtual Desktop roztacza ogromne możliwości. Skalowalność, elastyczność i łatwość zarządzania setkami wirtualnych pulpitów z poziomu Azure może okazać się przyszłością Windowsa w dużych organizacjach i raz na zawsze pożegnać konieczność instalowania tego systemu na dyskach urządzeń i późniejszego rwania włosów z głowy przy okazji premiery kolejnej dużej aktualizacji.

Być może kwestią czasu jest, aż taki model rozgości się także na pulpitach, a Windows 10 naprawdę stanie się oprogramowaniem dostarczanym jako usługa, nie zaś systemem wydawanym w mocno kulejącym dwutakcie aktualizacji funkcjonalnych i poprawkowych. Zainteresowanie takim rozwiązaniem z całą pewnością jest odczuwalne, co zamierza wykorzystać Google. Korporacja pracuje przecież nad usługą Stadia, w ramach której na podnajmowanej infrastrukturze będzie można zagrać w najnowsze gry nawet na najsłabszym sprzęcie, a w zasadzie za jego pośrednictwem.

Zobacz też: Windows 10 może na stałe przejść na model jednej dużej aktualizacji na rok

Początek końca Windowsa, jakiego znamy od lat?

Zapewne jeszcze wiele wody upłynie, zanim Windows Virtual Desktop zacznie być wdrażany na szeroką skalę w dużych organizacjach. Jeszcze więcej, zanim Microsoft zacznie rozważać popularyzację go na rynku konsumenckim. Dzisiejsza premiera jest jednak jasnym wskazaniem, w którą stronę zmierza korporacja Satyi Nadelli w rozwoju swojego systemu operacyjnego. Na tej drodze nie ma już miejsca dla ograniczeń sprzętowych czy utrudnień w aktualizacji spowodowanych zróżnicowanymi konfiguracjami sprzętowymi. Wszędzie będzie Azure.

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: