Project Maven – współpraca Google i Pentagonu na zawsze pozostanie tajemnicą?

Maciej Olanicki , 26.03.2019 r.
usa
Wygląda na to, że mariaż Doliny Krzemowej i Departamentu Obrony zawiązał się na dobre. W ostatnim czasie informowaliśmy o głośnej sprawie produkcji taktycznych gogli HoloLens przez Microsoft, tym razem na tapecie jest Google. Na nagłówki powraca Project Maven, stanowiący kryptonim dla programu rozwoju zaawansowanego oprogramowania sterującego dronami bojowymi.

Project Maven, czyli Google pod ramię z Pentagonem

O Project Maven zrobiło się głośno w połowie zeszłego roku. Google wygrało zorganizowany przez Pentagon przetarg na dostarczenie oprogramowania przetwarzającego obraz rejestrowany przez drony bojowe. Dzięki dostarczanym przez Google usługom bezzałogowce U.S. Army byłby w stanie skuteczniej rozpoznawać konkretne obiekty na rejestrowanym z dużej wysokości obrazie. Oficjalne komunikaty wspominały o 38 rodzajach celów, jakie identyfikować miało oprogramowanie.

Nic dziwnego, że współpraca Google z Pentagonem wzbudziła sporo emocji. Zdalna eliminacja celów z wykorzystaniem dostarczanych przez Google algorytmów i bezzałogowych dronów z całą pewnością niewiele ma wspólnego z bohaterstwem i chwałą amerykańskiego żołnierza. Nie będzie przesady w twierdzeniu, ze Google współpracowało z Pentagonem nad programem mającym na celu uśmiercanie w sposób maszynowy.


Wzbudziło to sprzeciw pracowników Google. Cztery tysiące z nich zażądało wycofania się z przetargu, a zarząd korporacji w obliczu rezygnacji wielu swoich najlepszych ekspertów ugiął się. Padły nawet żenujące tłumaczenia, według których kierujący Google nie byli do końca świadomi, do jakich celów Pentagon przeznacza dostarczane oprogramowanie. Sprawa została wygaszona i zamieciona pod dywan. Ale nie dla wszystkich.

Zobacz też: Bunt w Microsofcie. Pracownicy nie chcą, by gogle HoloLens trafiły do armii

Project Maven pozostanie tajemnicą

Sam Biddle z niepokornej redakcji The Interpcept nie daje za wygraną i wciąż drąży tema Project Maven. Na mocy Freedom of Information Act, swoistego odpowiednika polskiego prawda dostępu do informacji publicznej, Biddle chciał odtajnić akta dokumentujące współpracę Google i Pentagonu. Niestety, nic nie wskazuje na to, by tajemnice współpracy Doliny Krzemowej i Waszyngtonu ujrzały światło dzienne:

W odpowiedzi na wniosek, który złożyłem ponad rok temu, poszukując dokumentów związanych z wykorzystaniem technologii Google w ramach Project Maven, Departament Obrony stwierdził, że odnaleziono 5 tys. stron związanego z tym materiału – i każda jedna strona jest zwolniona od ujawnienia

Freedom of Information Act nie działa bowiem w Stanach bezwarunkowo. Pentagon powołał się na tzw. Zwolnienie 3, które pozwala rządowym agencjom odmówić ujawnienia danych, jeśli stanowiłoby to zagrożenie dla krytycznej infrastruktury bezpieczeństwa. Agencja jednak musi przestawić uzasadnienie i Biddle je otrzymał. Stwierdza się w nim, że informacje zawarte są na tyle wrażliwe, że ich ujawnienie stanowiłoby zagrożenie dla ludzkiego życia lub zdrowia.

Konsekwencje są zatem dość poważne, jak na oprogramowanie, którego twórcy „nie wiedzieli”, że może zostać wykorzystane w celach militarnych. Warto także zastanowić się, na ile zgromadzona dokumentacja może służyć dalszemu prowadzeniu prac, niejawnie. Podobne rewelacje Intercept publikował na temat Dragonfly. Według części pracowników Google, korporacja nadal potajemnie kontynuuje prace nad kierowaną rynek chiński ocenzurowaną wyszukiwarką.

Zobacz też: Są podejrzenia, że Google wciąż potajemnie pracuje nad wyszukiwarką Dragonfly

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: