SSPL, TSL, CCL – nowe wolne licencje na niełatwe chmurowe czasy

Maciej Olanicki , 27.12.2018 r.
serwer

Skalowalna architektura serwerowa dostarczana jako usługa funkcjonowałaby dziś zapewne zupełnie inaczej (lub nie funkcjonowała wcale), gdyby nie Linux. Niestety, nie brakuje głosów, według których korporacje dostarczające chmurę spijają śmietankę z dorobku społeczności, nie dając nic w z zamian. Czy nadchodzący rok może to zmienić?

Linux w chmurze, czyli „masowe kradzieże kodu”

Konsorcja skupione wokół prac nad otwartym oprogramowaniem wykorzystywanym w chmurze straciły cierpliwość do praktyk takich korporacji, jak Amazon, Microsoft, Alibaba czy Google. Przedstawiciele społeczności nie wahają się mówić o masowej kradzieży kodu przez korporacje – biorą oni owoce prac tysięcy programistów, wdrażają we własnych usługach, a następnie oferują komercyjnie jako usługi chmurowe. Ma to być nadużyciem w stosunku do wartości stanowiących fundamenty Open Source.

Dni nadużyć mogą być już jednak policzone. Do Open Source Initiative trafiły w ostatnim czasie wnioski dotyczące nowych licencji, które będą odpowiedzią na praktyki chmurowych liderów. Jak to bywa w opensource'owym świecie, mowa o co najmniej trzech różnych licencjach oferowanych przez trzy różne organizacje. Swoją propozycję przygotowało między innymi MongoDB – Server Side Public Licencse (SSPL) ma chronić twórców otwartego oprogramowanie przed wykorzystaniem ogólnodostępnego kodu i wykorzystywaniem w płatnych usługach bez dalszego udostępniania źródeł.

Kolejnym tego rodzaju przedsięwzięciem jest opracowywana na potrzeby Apache Kafka przez Apache Software Foundation licencja Confluent Community License. Oprogramowanie dystrybuowane zgodnie z zasadami CCL będzie można modyfikować i udostępniać ponownie, ale z jednym zastrzeżeniem – nie można go będzie udostępniać jako usługę (SaaS), co uniemożliwi wykorzystywanie Apache Kafka w komercyjnej chmurze. Jeszcze inny pomysł ma Timescale – ich rozwiązania bazodanowe mają być dostępne za darmo, jednak za funkcje wykorzystywane w chmurze przez stosunkowo niewielką liczbę użytkowników trzeba będzie płacić oddzielnie.

Canonical miał inny pomsł

Jak widać, oryginalnych pomysłów na rozwiązanie problemu Linuksa w chmurze nie brakuje. Nie oznacza to jednak, że spisywanie nowych licencji i ich wdrażanie to jedyny pomysł społeczności na czupurne korporacje. Warto tu przypomnieć historię Canonicala i ciekawego sporu z dostawcami usług hostingowych, jaki miał miejsce w roku 2016. Przez moment wydawało się, że Canonical zaszachował dostawców i bez zmiany licencji będzie w stanie ściągać swoją dolę na już działających instancjach.

W czerwcu 2016 roku Octave Klaba z OVH poinformował, że Canonical zażądał opłat od 1 do 2 euro miesięcznie od każdej serwerowej istancji. Jak formalnie została uzasadniona ta opłata? Producent Ubuntu żądał pieniędzy za... używanie nazwy dystrybucji na stronie internetowej OVH. Podobne żądania trafiały do innych dostawców i wzbudziły sporo zamieszania. Czyżby wkrótce podobny szok miał czekać innych gigantów od lat zarabiających krocie w oparciu o pracę tysięcy osób?

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: