Co dalej z Fedorą? Społeczność powątpiewa w dobrą wolę IBM-u

Maciej Olanicki , 10.07.2019 r.
fedora

Wczorajszą informacją dnia w branży IT było najpewniej sfinalizowanie przejęcia Red Hata przez IBM. Jak już wówczas sygnalizowaliśmy, Big Blue robi wiele, by zapewnić opensource’ową społeczność o swoim oddaniu jej ideałom – przez wszystkie przypadki odmieniana była szeroka autonomia Red Hata także po przejęciu. Największe obawy dotyczą przyszłości dystrybucji Fedora.

Wśród zapewnień o tym, że Fedora nadal będzie rozwijana przez tych samych ludzi, którym przyświecać będą dotychczasowe założenia, nie mogło zabraknąć głosu Matthew Millera. Miller, który w 2014 roku zastąpił na stanowisku Project Leadera Fedory, rzecz jasna także zapewnia, że przejęcie Red Hata nie będzie miało wpływu na lubianą dystrybucję. Na pytanie o to, co transakcja oznacza dla udziału Red Hata w rozwoju Fedory, Miller odpowiada: „w skrócie – nic”.

Dalej Project Leader Fedory powtarza akcentowane już wcześniej w materiałach prasowych aspekty współpracy. Podkreśla, że IBM będzie skupiał się na tym, by Red Hat pozostał niezależny i zachował swoją rolę w społeczności twórców oprogramowania Open Source. Udział samego Red Hata w rozwoju Fedory ma zaś pozostać taki sam, jaki jest od lat. Trzeba przyznać, że notatka zatytułowana „Red Hat, IBM i Fedora” nie różni się więc od tego, co czytaliśmy już wcześniej.

Rzecz w tym, że została ona opublikowana nie tylko na listach mailingowych Fedory, ale także na łamach Fedora Magazine, gdzie pojawiło się kilka ciekawych komentarzy. Nie sposób z czystym sumieniem stwierdzić, że ich autorów przekonał pojednawczy ton Project Leadera Fedory. Niektóre z nich zasługują zaś na szczególną uwagę, gdyż pochodzą od osób, które z IBM-em w ten czy inny sposób miały już do czynienia wcześniej:

Życzę Wam wszystkim wiele szczęścia. IBM wykupił mój departament w Verizon razem departamentem z AT&T oraz całością Softlayer, aby uruchomić swoje usług chmurowe. Z początku byłem optymistą, ale pod koniec pierwszego roku po przejęciu dokonano radykalnych zmian i sprawy nie wyglądały już tak dobrze, więc zostawiłem to dla innej okazji. W aktualnej pracy mam wielu kolegów, którzy także pracowali dla IBM i krąży wśród nas żart „IBM: gdzie dobre oprogramowanie umiera”. Teraz, nawet nie dwa lata później, IBM oznajmiło wszystkim zatrudnionym z Verizon i AT&T, że za 90 dni zostaną zwolnieni...

Co ciekawe, nie brakuje także głosów byłych pracowników IBM-u, które także nie nastrajają pozytywnie:

Sam pracowałem dla IBM-u i obawiam się, że w każdym momencie mogą podjąć agresywną politykę nakierowaną na redukcję „niepotrzebnych kosztów”, jak pozbawienie pracy większości osób z Red Hata i kompletne zlikwidowanie projektu Fedora (przypomnijcie sobie Informiksa).

Nie ma wątpliwości, że zarówno Red Hat, jak i kierownictwo Fedory będą do końca zapewniać, że jej przyszłość jest niezagrożona. Rzecz w tym, że odtąd mają w tej sprawie niewiele do powiedzenia, a społeczność użytkowników – składająca się w dużej części z ekspertów IT, którzy sami przez lata kariery w branży zdobyli wiele różnych doświadczeń związanych z akwizycjami – doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: