Sklepy przyszłości – czy muszą oznaczać totalny nadzór nad klientem?

Maciej Olanicki , 22.01.2019 r.
sklep_1
Można odnieść wrażenie, że żyjemy w czasach specyficznego okresu przejściowego, kiedy cyfryzację wielu dziedzin życia hamują obyczaje czy opóźnienie legislacyjne. Gdyby nie nasze przyzwyczajenia oraz opieszałość ustawodawców nic przecież nie stałoby na przeszkodzie popularyzacji autonomicznych pojazdów czy automatyzacji wielu codziennych zadań. Ale… może to i lepiej?

Sklepy przyszłości to sklepy teraźniejszości

Jeśli ktoś już teraz może żywić obawy o swoje stanowisko w związku z automatyzacją, to z całą pewnością powinni to być ekspedienci w handlu detalicznym. Na łamach naszego bloga opisywaliśmy już plany ekspansji całkowicie samoobsługowych sklepów Amazon Go, ale okazuje się, że także nad Wisłą plany są ambitne. W połowie stycznia właściciel franczyzy Żabka ogłosił bowiem, partnerstwo z amerykańskim AiFi, firmą specjalizującą się w dostarczaniu czujników, kamer i oprogramowania, dzięki którym klient będzie mógł od początku do końca obsłużyć się sam bez konieczności skanowania kodów kreskowych towarów.

sklepy1 System, który trafi do Żabki – każdy klient ze swoim ID. Fot. AiFi

Koncepcja jest bliźniaczo wręcz podobna do mechanizmów działających w Amazon Go. W momencie wejścia do sklepu klient będzie identyfikowany przez system kamer, które będą następnie śledzić jego zachowanie. Gdy zabierze jakiś towar z półki, czujniki przekażą informację o produkcie do oprogramowania zarządzającego rachunkiem konkretnego klienta. Nie jest jasne, w jaki sposób będzie on uiszczał opłatę – być może wystarczy terminal obsługujący płatności zbliżeniowe zamontowany przy „bramce” wypuszczającej klientów.

Oczywiście komunikaty prasowe aż biją po oczach buzzwordami i odmienioną przez wszystkie przypadki „sztuczną inteligencją”, ale o oprogramowaniu nie wiemy tak naprawdę nic. Czy będzie przetwarzało obraz lokalnie, a może korzystało z chmury obliczeniowej producenta? Jak zostaną zabezpieczone tak wrażliwe dane, jak lista zakupów czy tokeny środka płatniczego? Kwestia wyjaśni się zapewne po pierwszych włamaniach.

zabka2 Możliwe jest nawet generowanie heatmapy na półkach. Fot. AiFi

Wierz, ale sprawdzaj

W Rosji funkcjonuje przysłowie dowieriaj, no prowieriaj, co tłumaczy się jako wierz, ale sprawdzaj. W pełni samoobsługowe sklepy to przecież dla nieuczciwych klientów świetna okazja do wszelkich oszustw i kradzieży. Tym bardziej zwraca uwagę brak informacji o sposobach opłacania zakupów w komunikatach Żabki – być może wymienione przez nas pół żartem, pół serio „bramki”, które wypuszczą tylko osoby, które opłaciły zakupy to nie tak abstrakcyjna wizja? Głowią się nad tym pracownicy wielu firm, które mają zamiar inwestować w cyfryzację zakupów. Jedną z nich jest Fujitsu.

Japończycy swoje pomysły mają zamiar testować na rynku francuskim, choć na razie nie podano do informacji publicznej, która sieć sklepów zdecydowała się na partnerstwo. Fujitsu zamiast rewolucjonizować chce doskonalić już wykorzystywane urządzenia – kasy samoobsługowe. Działają one w oparciu o czujniki ruchu i wagę, która mierzy czy liczba skasowanych towarów zgadza się z tą, która znajduje się w koszyku. Nie brakuje jednak delikwentów, którzy podmieniają kody kreskowe – liczba towarów zgadza się z liczbą odczytanych kodów kreskowych, ale kwoty są już zupełnie inne.


Fujitsu chce raz na zawsze skończyć z podobnymi praktykami. Jak? Instalując w marketach kolejne czujniki i kamery, a następnie poddając towary (a raczej klientów) tzw. kontroli krzyżowej. Chodzi po prostu o oprogramowanie, które nauczono maszynowo, jak wyglądają poszczególne towary w asortymencie. Na tej podstawie dzięki kamerze zamontowanej na kasie będą one mogły sprawdzić, czy kod zeskanowany w kasie samoobsługowej faktycznie odpowiada konkretnemu produktowi.

Nowoczesne zakupy – próżny trud?

Jak nietrudno się domyślić, opracowanie i doskonalenie takich systemów w obu przypadkach kosztuje krocie. Mowa nie tylko o kosztownym rozwoju oprogramowania, ale też produkcji czujników i wysokiej jakości kamer. Zarówno koncepcja rewolucyjna Amazona czy Żabki, jak i ewolucyjna Fujitsu ma co najmniej jedną cechę wspólną – opiera się na masowej, skrupulatnej inwigilacji i przetwarzaniu wrażliwych danych. Nietrudno sobie wyobrazić, że niejednego klienta w niezłe tarapaty mógłby wpędzić wyciek list zakupów. Dodajmy do tego ogromną wartość, jaką tego typu informację mają dla reklamodawców.

Samo nasuwa się zatem pytanie – po co nam takie nowoczesne sklepy i kto będzie chciał w nich kupować? Czy nie wygodniej zamówić produkty przez Internet lub pozwolić to robić lodówce, która sama rozpozna kończące się mleko i zamówi nowe? Na te odpowiedzi poznamy się już wkrótce – Żabka ma zamiar otworzyć prototyp sklepu nowego typu w ciągu najbliższych kliku miesięcy.

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: