Już dawno przestało być tajemnicą, że Android nie jest dla Google mobilnym system operacyjnym przyszłości. Od wielu miesięcy najlepsi programiści zatrudniani przez korporację pracują nad oprogramowaniem nazywanym na aktualnym stadium rozwoju Fuchsia. Właśnie pojawił się kolejny sygnał, że stadium to jest już bardzo zaawansowane.
Pierwszy krok to Flutter
Po raz pierwszy o następcy Androida zrobiło się głośno, gdy kod niektórych komponentów Fuchsii pojawił się na GitHubie – było to w sierpniu 2017 roku. Od tego czasu dowiedzieliśmy się o nim całkiem sporo: zamiast jądra Linux ma ono wykorzystywać mikrojądro Zircon, silnik graficzny Escher bazujący na Vulcanie, zredukowano też rolę plików, opierając się na stanach aplikacji. To jedynie najgłośniejsze z licznych innowacji. Nie brakuje opinii, że Fuchsia to prawdziwa rewolucja, która pogrzebie ograniczenia Androida.
W ostatnim czasie Google udostępniło wszystkim Fluttera – zestaw narzędzi do przygotowywania wydajnych (docelowo 120 klatek na sekundę) i nowoczesnych interfejsów użytkownika. Wielu ekspertów skupiło się na tym, że Flutter może kompilować kod do natywnego ARM-a na Androidzie i iOS-ie, co ma stanowić kamień milowy w rozwoju aplikacji multiplatformowych. Zazwyczaj pomijano jednak najważniejsze – to właśnie we Flutterze powstają aplikacje przeznaczane na Fuchsia OS.
Zmiany także w AOSP
To zaś sugeruje, że Google zabrało się na systemem na więcej niż poważnie. Teraz mamy tego kolejne potwierdzenie. Jak można dowiedzieć się z commitów na platformie Google Source, w manifeście dla jednego z wariantów AOSP (liście elementów, które powinno pobrać narzędzie Repo) pojawiły się dwie nowe pozycje. Na razie są one puste, ale nazwy mówią same za siebie – są to platform/prebuilts/fuchsia_sdk oraz device/google/fuchsia.
O ile Software Development Kit nie jest żadnym zaskoczeniem, tak drugi wpis sugeruje, że Google może pracować nad nowym urządzeniem, na którym preinstalowana będzie Fuchsia. Z drugiej strony może to być także wirtualne urządzenie, tj. emulator do użytku deweloperów. Jedno jest pewne – dni Androida, choć może ich być jeszcze bardzo wiele, są policzone.