Linux Mint zmaga się z kryzysem. Przyszłość dystrybucji maluje się w czarnych brawach

Maciej Olanicki , 02.04.2019 r.

Linux Mint to niewątpliwie jedna z najbardziej udanych dystrybucji Linuksa kierowanych do niezaawansowanego użytkownika, który komputer wykorzystuje do komunikacji i rozrywki. Za sprawą intuicyjnego autorskiego środowiska graficznego Cinnamon jest to także świetna propozycja dla użytkowników, którzy chcą zacząć swoją przygodę z Linuksem po porzuceniu Windowsa. Niemniej ostatni komunikat pochodzący od twórców dystrybucji nie nastraja optymizmem.

mint3

Linux Mint to w tej chwili pod względem popularności ścisła czołówka linuksowych dystrybucji. Według danych DistroWatch, ustępuje on tylko Manjaro i MX Linuksowi – obie są zatem kierowane do zupełnie innego odbiorcy niż Mint. Nie sposób narzekać także na tempo rozwoju miętowej dystrybucji – jest ono oczywiście sprzężone z rozwojem Ubuntu, niemniej zespół wkłada ogrom pracy przede wszystkim w rozwój Cinnamona. Duże zmiany w tym środowisku pojawiają się w zasadzie co wydanie.

Zobacz też: Linux Mint 19.1 dostępny! Sporo nowości i zmian na lepsze

Wydawać mogłoby się, że nic nie zakłóca tego harmonijnego rozwoju, ale tak nie jest. Dowiadujemy się tego z opublikowanego na łamach oficjalnego bloga Minta komunikatu autorstwa Clementa Lefebvre, który nadzoruje prace nad Mintem. Zapowiedział on premierę kolejnej wersji, oznaczonej numerem 19.2 o nazwie kodowej Tina. Pojawi się w niej odświeżony motyw, zmieniono domyślną czcionkę na Ubuntu, spodziewamy się także dużej liczby nowości w menedżerze aktualizacji oraz domyślnym menedżerze okien Muffin.

Mint2

Niestety to nie opis kolejnych nowości zwraca we wpisie Lefebvre uwagę najbardziej, lecz... rezygnacja. Człowiek mający niebagatelny wpływ na rozwój prac nad Mintem i ich kierunek otwarcie stwierdza, że „jak dotąd nie czerpie żadnej satysfakcji z prac” nad najnowszą wersją Minta. Zaznacza co prawda, że dzięki społeczności zespół może sobie pozwolić na słabości, niemniej taka deklaracja tak ważnej dla całego przedsięwzięcia osoby może zbić z tropu:

Czasem to, że ludziom podoba się, co robimy, może zmotywować cały zespół (…) Jak dotąd nie czerpię żadnej satysfakcji z prac nad tym cyklem. Dwójka z naszych najbardziej utalentowanych programistów była niedostępna. Zwiększanie wydajności menedżera okien Muffin nie było i nadal nie jest proste. Informacja zwrotna na temat naszej nowej strony i logo wywołała duże wątpliwości.

Jaka jest zatem przyszłość jednej z najbardziej udanych desktopowych dystrybucji? W tym samym wpisie Lefebvre zapewnia, że kolejnym wydaniom Mint nic nie zagraża, deklaruje, że pomimo problemów i dzięki wsparciu społeczności, rezultaty prac są więcej niż zadowalające. W innym tonie wypowiada się jednak Jason Hicks, inny członek zespołu odpowiedzialnego za rozwój Minta zaangażowany między innymi w prace nad wspomnianym w przez Lefebvre menedżerem okien:

Ja także mam życie poza pracą nad Open Source. Liczba godzin, które poświęciłem na prace nad kompozytorem (Muffinem – przyp. red.) jest niezdrowa dla psychiki. Byłem w stanie robić to, co mogłem, bo w styczniu nie miałem pracy. Teraz pracuję na cały etat i próbuję być na bieżąco z naprawianiem bugów. Poświęcałem każdą noc i weekend, praktycznie każdą wolną chwilę mojego wolnego czasu, by naprawić te rzeczy.

Wygląda zatem na to, że Mint cierpi na deficyt deweloperów, zespół jest zmęczony i skonfliktowany. Napięcie naprawdę musiało sięgnąć zenitu, skoro obaj panowie zdecydowali się na opublikowanie szczegółów prac. A to – mimo zapewnień Clementa Lefebvre, że „sprawy mają się świetnie” – nie nastraja optymizmem. W tej chwili przyszłość Minta maluje się w czarnych barwach.

Najnowsze oferty pracy:

Polecane wpisy na blogu IT: